wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdiał 1/Prolog

- Słuchaj, przestań się nad sobą użalać, musisz żyć dalej... - bla bla bla. Błagam Calum, zamknij się!!! Mam dość ciągłego gadania o tym, co powinienem zrobić. To nie jego problem, niech odpuści. Ile można mówić o tym samym w kółko i w kółko i w kółko... Tsa, cały Calum. Z pozoru spokojny ,ale jak zacznie mówić to nie potrafi przestać. Jest idiotą i moim najlepszym przyjacielem. Wiele razy mi pomógł. Podnosił na duchu w ciężkich chwilach, takich jak ta. Zawdzięczam mu naprawdę sporo. Gdyby nie on, prawdopodobnie już strzeliłbym sobie w głowę. A wszystko to przez jeden wypadek.

-... i właśnie dlatego musimy iść przed siebie i nie patrzeć w tył. Rozumiesz? - spytał się mnie lekko zirytowany.

- Tak, rozumiem.- odpowiedziałem mu rozglądając się po siłowni.

-Nie obchodzi mnie, czy... zaraz, zaraz - chyba go zdziwiłem, bo wygląda jakby zobaczył  ducha - Ty... co!? - błagam, najpierw chcę, żebym przestał, a jak już to zrobię to się  dziwi? - Kim jesteś i co zrobiłeś z moim przyjecielem?!

- Calum, nie wydzieraj się, bo ludzie się gapią - czy on o czymkolwiek myśli? - Poza tym doszedlem do wniosku, że masz rację - przeszłość to przeszłość, należy żyć tym co się ma. - chyba naprawdę wziąłem sobie to co mówił so serca. Tak wiem, jestem ciotą. Ale śmieszne!!!

-Ja... Jestem taki dumny!!! - znowu krzyknął, po czym mnie przytulił jakby mnie rok nie widział. Niech się uspokoi, to mniejsce publiczne.

-Cal, weź się ogarnij i przestań beczeć jak baba!! - odepchnąłem go od siebie i odsunąłem  się na bezpieczną odległość. Tak na wszelki wypadek.

-Ale j-ja... myślałem, że... j-ja... t-ty - próbował coś powiedzieć jąkająć się co chwilę  -... nie sądziłem, że to do Ciebie dotrze w tak krótkim czasie. - powiedział na jednym  wydechu, bo zobaczył moją mocno zirytowaną minę.

Ja również tego nie przypuszczałem. Sądziłem, że będę się nad sobą użalać przez ponad rok, a to proszę - miesiąc wystarczył!!! Oczywiście nie mówię, że zapomniałem o wszystkim po  prostu doszedłem do wniosku, że czas ruszyć dalej... Ja nigdy tego nie zapomnę. Nigdy JEJ  nie zapomnę. Nie potrafiłbym. Znaczyła dla mnie zbyt wiele. Tak bardzo żałuję tego co się  stało, chciałbym cofnąć czas. Chciałbym znów mieć Sassy w swoich ramionach. Całować ją,  pocieszać, gdy jest jej smutno, pomagać w potrzebie. Być dla niej oparciem. Tak bardzo za nią tęsknię. Sassy to moja była dziewczyna. Była w moim wieku, chodziła do tej samej klasy. Zginęła miesiać temu w wypadku samochodowym. Cóż, "zginęła" to nie do końca prawda. Jej  ciała nie odnaleziono, a po miesięcznym poszukiwaniu stwierdzono, że zginęła. Była brunetką, o ślicznych brązowych oczach i ciekawej urodzie. Zawsze sądziłem, że jest spokrewniona  z Calumem, jednak ich charaktery są tak odmienne, że to wykluczone. Zawsze osiągała  najlepsze wyniki w klasie, uśmiechała się wtedy w taki słodki sposób. Każdy jej uśmiech był słodki. Najbardziej lubiłem jak chodziła w okularach, lecz ona prawie zawsze zakładała soczewki kontaktowe. Miała pełne policzki, zupełnie jak chomik. Nie macie pojęcia jak bardzo jest mi jej brak.

-Luke, wszystko w porządku? - usłyszałem głos przyjaciela - patrzysz się w jeden punkt parę minut. Wszystko gra?

- Tak, ja po prostu trochę odpłynąłem. Nic mi nie jest. A co tam u Ciebie? - zmieniłem szybko temat nerwowo rozglądając się po pomieszczeniu. Coś przykuło moją uwagę. A raczej ktoś.

-Właśnie miałem Ci powie...

-Kim jest ta dziewczyna? - przerwałem mu wypowiedź, wciąż wpatrując się w nią.

-To Alexis, jest w tej samej klasie co Ashton. Mieszka razem z tą laską,w której on się buja w tym starym opuszczonym domu. Wykształcona, miła, wychowana... Myśla..

-Nie ona, tylko ta obok niej. W różowych włosach. Nie widziałem jej tu wcześniej. Jest nowa?

-Słuchaj stary, nie znam jej, ale na pierwszy rzut oka nie radzę Ci się nią interesować. Wygląda jakby coś zrobiła, na pewno nie ma czystego sumienia - to ostatnie to wymamrotał  pod nosem, ale i tak to słyszłem - Odpuść ją. Jest tyle ładnych dziewczyn w okolicy,  wybierz jakąś!!!

-Dlaczego sądzisz, że ma nieczyste sumienie? - spytałem zdenerwowany powierzchnownością Caluma - znasz ją?

-Nie znam jej, ale spójrz na ludzi wokoło, patrzą na nią jak na kryminalistkę, która próbuje uciec od problemów, ale nie należy się do niej zbliżać, bo może coś komuś zrobić - on tak na serio? - poza tym, kto normalny farbuje włosy na różowo!? - po raz kolejny krzyknął na całą salę - Ups, dobra, to ostatnie to nie moje słowa. Jasne? - zapytał po zauważeniu, że każdy obecny tutaj zwrócił głowę w naszym kierunku. Łącznie z "nią".

-Śmiało krzyknij głośniej, jeśli to napraw... - nie zdążyłem skończyć, bo ktoś mi przerwał.

-Odpuśćcie sobie - usłyszałem damski głos za swoimi plecami - Nie róbcie tego.

-Eee... O co Ci chodzi? - spytał wyraźnie zbity z tropu Hood. Mnie też to zaskoczyło.

-Nie interesujcie się nią. To nie wasza sprawa. Poza tym, nie sądzę, że chcecie zadawać się z kryminalistką? - jak się okazało była to Alexis, która z niewiadomych przyczyn czytała  nam w myślach. Przynajmniej mi. - Wiedziałem, że to kryminalistaka - tym razem to był Calum dziwnie uradowany tą wiadomością - Czekaj, to "kryminalistka"?! - musiałem spytać, bo czegoś tutaj nie rozumiem.

-Aż tak Cię to dziwi? - usłyszałem inny damski głos za mną, po odwróceniu okazało się, że należał do "niej" 
 No to mam przejebane.

Aaaaaa!!! Tak się cieszę!!! Wreszcie jest!!! Długo myślałam nad fabułą, nie byłam pewna, czy wam się spodoba, ale w końcu wyszło TO. Liczę na to, że rozdział nie jest całkiem do kitu i mam nadzieję, że wam się spodoba. Co by tu dodać... Po przeczytaniu możecie wyrazić swoje opinie w komentarzach, rozsyłajcie znajomym, rodzinie itp. Niedługo 2 rozdział!!!

Catsrackel
 
Wstęp :

Luke jest załamany po śmierci swojej dziewczyny w wypadku samochodowym. Jedynym oparciem okazuje się być jego najlepszy przyjaciel, który pociesza go i podnosi na duchu. Podczas jednej z tego typu rozmów chłopak dostrzega nieznajomą dziewczynę. Okazuje się, że to kryminalistka, która większość życia spędziła w poprawczaku przez jej wcześniejsze wybryki. W osiemnaste urodziny zostaje wypuszczona i przeprowadza się do Sydney. Wszyscy znajomi Luke'a i Cate, gdyż tak ma owa dziewczyna na imię, odradzają mu znajomości z nią, twierdząc, że jest niebezpieczna. Chłopak nie zwraca na nich uwagi i postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się kim jest nieznajoma oraz co ją tutaj sprowadza. To czego się dowie przerośnie jego oczekiwania.

Catsrackel